Blog > Komentarze do wpisu
Bardzo fajny grób znaleźliśmy

Tak powiedział mi przed chwilą Piotr Kołodziejczyk. - To znaczy, jeśli można tak powiedzieć o grobie - zreflektował się. Myślę, że można. Właściciel grobu usłyszałby uznanie w głosie archeologa. Nie wiem tylko, czy byłby zadowolony, że ruszane są jego kości. A te ogląda antropolog Anna Kozłowska. Na razie nie wiadomo, czy to szczątki kobiety, czy mężczyzny. Faktem jest, że na szyi zawieszony był naszyjnik z fajansu i karneolu. Ale to akurat kwestii płci nie rozstrzyga.

Grób ma numer 114. - Są w nim bardzo fajne rzeczy: naczynia ceramiczne i dwa bardzo ładne kamienne i równie ładna paleta - opowiadał mi Piotr. - Trudno jest do tego wszystkiego się dobrać, bo całość zalana jest gliną.

Archeolodzy bardzo wstępnie datują grób na czasy I dynastii. - Ale dokładnie określi to ceramolog, kiedy wyjmiemy z ziemi naczynia i dokładnie je obejrzy. Poza tym mamy też inny bardzo ciekawy i bardzo rzadki przedmiot. To fragment kościanej oprawy sierpa, naprawdę niespotykane znalezisko. Nie do końca wiemy, jak te krzemienne ostrza były w nim osadzone, ale jest to ewidentnie oprawa: wydrążona w środku, wygładzona z dwóch stron. Nie wiadomo z jakiego zwierza pochodzi kość, z której została zrobiona. W przyszłym roku powie nam to Renia Abłamowicz, która jest już w Polsce.

Co jeszcze słychać w Tell el-Farcha? Nadal odsłaniana jest mastaba. Zdjęcia będą robione najwcześniej jutro. Jak mówi Piotr wschodnia ściana jest już prawie w całości widoczna, ale do jej oczyszczenia jeszcze bardzo daleko. Zdobienia - jeśli są - nie mogły się jeszcze pokazać.

Piotr dodał, że jest jeszcze kilka wykopaliskowych smaczków. O nich jednak muszę porozmawiać z krzemieniarzami, np. z Maciejem Jórdeczką, który opowie mi np. o drapaczu z kwarcytu. W sprawie innych - np. wizyty u Francuzów i ich rewizyty - mam się zgłosić do dr. Marka Chłodnickiego.

Będzie zatem o czym pisać w następnych notkach. Na razie dodam tylko, że w Gazali znowu robi się coraz cieplej.  Archeologów pali słońce i tną komary. - Co gorsza, miejscowi napełniali dziś wodą kanały na polach. Dla nas to oznacza, że komarów będzie jeszcze więcej - narzekał Piotr. I wcale mu się nie dziwię.

Nie mam jeszcze zdjęć pasujących do tej notki, pokażę więc coś, a w zasadzie kogoś innego. A jutro dorzucę to, co z aktualności przyśle mi rano Piotr. Mówi, że o takiej porze dnia internet w Gazali całkiem nieźle działa. Gorzej jest wieczorem. W zasadzie źle, bo wtedy często łączności po prostu nie ma.

Oto kawałek ekipy pracującej w Gazali i na komie wschodnim. Od prawej stoją: Bartek Adamski, Ania Kubica i Karina Nowińska, studenci, Mohammed, inspektor egipski, obok niego robotnik o tym samym imieniu, Taka, szef gafirów, którzy czuwają nad bezpieczenstwem misji i jeden z gafirów. Fot. Robert Słaboński

Oto kawałek ekipy pracującej w Gazali i na komie wschodnim. Od prawej stoją: Bartek Adamski, Ania Kubica i Karina Nowińska, studenci, Mohammed, inspektor egipski, obok niego robotnik o tym samym imieniu, Taka, szef gafirów, którzy czuwają nad bezpieczenstwem misji, i jeden z gafirów.

Zdjecie: Robert Słaboński

wtorek, 27 kwietnia 2010, joannagrabowska_net

Polecane wpisy