Blog > Komentarze do wpisu
Coraz bliżej końca misji

W połowie tego tygodnia (a w zasadzie poprzedniego, bo właśnie minęła północ) rozpoczęła się w Gazali wielka inwentaryzacja. Wykopane w tym roku zabytki rejestrowane są tradycyjnie w wielkiej księdze inwentarzowej. Każdy jest fotografowany i dokładnie opisywany - po angielsku i arabsku.

Dr Marek Chłodnicki i egipski inspektor uzupełniają księgę inwentarzową. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Dr Marek Chłodnicki i egipski inspektor uzupełniają księgę inwentarzową.

Jednocześnie prowadzone są badania. Wszyscy mają masę pracy, ale szczególnie uwijać się muszą spece od kamieni. Maciej Jórdeczka i Małgorzata Mrozek-Wysocka mieli być na stanowisku w Tell el-Farcha 16 dni. Przez dymiący islandzki wulkan przyjechali później i w ciągu dziewięciu dni muszą zrobić to, na co przewidziano ponad dwa tygodnie. Mało komfortowa sytuacja.

- Na szczęście tegoroczny sezon nie obfitował, tak jak poprzednie, w wiele oszałamiających kamiennych znalezisk, powinniśmy zdążyć - pociesza się pan Maciej. - Jest jednak trochę ciekawostek. Mamy ładną misę z szaro-zielonego porfiru i pokrywkę z mułowca, a z grobów - dwa naczynia z bazaltu i miniaturowe naczyńka z alabastru kalcytowego. Była też bardzo ładna, zdobiona trzema rzędami nacięć, prostokątna paleta z mułowca, w komplecie z rozcieraczem.

Część paciorków naszyjnika. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Wrażenie robi też naszyjnik z ponad stu kamiennych paciorków. Są wśród nich m.in.: 73 steatytowych, 25 z karneolu i dwa z agatu. Paciorki z szaro-zielonkawego steatytu są malutkie. Mają 2-3 mm średnicy i wiercony otwór w środku.

- Steatyt jest dosyć miękkim surowcem, więc stosunkowo łatwo było te otwory zrobić, ale i tak świadczą o precyzji i umiejętnościach rzemieślnika. Podobnej wielkości była większość paciorków z karneolu, surowca znacznie twardszego i trudniejszego w obróbce. Poza tym są też większe, ale równie precyzyjnie karneolowe rurkowate paciorki i dwa łezkowate wisiorki z agatu, które miały około 10 mm długości.

Fot. Piotr KołodziejczykJednak to, co archeologów szczególnie cieszy, to pracownie kamieniarskie. Sygnały, że w Tell el-Farcha mogły działać zaawansowane warsztaty obróbki kamienia, mieli już w poprzednich sezonach, ale dopiero odkrycie w zeszłym roku na komie zachodnim dało im pewność. W jednym z obiektów znaleźli kilkadziesiąt kamiennych i krzemiennych narzędzi - wyposażenie kamieniarskiej pracowni.

- Było to dosyć nieoczekiwane. Wcześniej przypuszczano, że na teren Delty importowano głównie gotowe kamienne przedmioty. Odkrycie pokazało, że sprowadzano także surowiec, który na miejscu poddawano obróbce - opowiada. - Pracownie były tak wyspecjalizowane, że pracujący w nich rzemieślnicy byli w stanie produkować nawet naczynia kamienne. W tym roku znaleźliśmy jeszcze kilkadziesiąt narzędzi, w tym różnej wielkości tłuczki, gładziki, kamienie szlifierskie, specjalne, masywne drapacze. W sumie, w ramach jednej pracowni mamy ich już ponad setkę. Jeśli do tego dodać znaczne ilości podobnych przedmiotów znajdowanych na innych obszarach stanowiska, a zwłaszcza obecność świdrów z piaskowca kwarcytowego, widać wyraźnie, że kamieniarstwo w Tell el-Farcha stało na wysokim poziomie.

Pracownia na komie zachodnim nie została jeszcze do końca zbadana. Prace będą kontynuowane w przyszłym roku. Znajduje się w pobliżu kompleksu świątynnego z czasów dynastii 0. Na ten sam okres datowana jest część z grobów znajdowanych na komie wschodnim - może być więc tak, że warsztat ten produkował wyroby zarówno na potrzeby kompleksu świątynno-kultowego, jak i np. wyposażenie grobowe.

Kamienne naczynia były luksusem. Na co dzień mieszkańcy osady posługiwali się glinianymi. Te z surowców skalnych trafiały raczej do zamożniejszej części społeczności.

Małgorzata Mrozek-Wysocka przy pracy. Fot. Piotr Kołodziejczyk- Niestety, większość znajdowanych naczyń jest mocno zniszczona, zwłaszcza te ze stosunkowo miękkiego alabastru kalcytowego - dodaje pan Maciej. - W tym roku znaleźliśmy ich trochę między innymi w grobie 111 - dwa naczyńka baryłkowate, naczynie cylindryczne, misę. To rarytasy. Ale stanowisko obfituje też w kamienne przedmioty codziennego użytku. Są tu setki rozcieraczy, tłuczków, żaren z różnych surowców.

Pan Maciej podkreśla, że kamień w Tell el-Farcha był maksymalnie wykorzystywany. Nic się nie marnowało. Niemal każdy przedmiot, który ulegał uszkodzeniu, przerabiano na mniejszy, często o innej funkcji.

To tyle opowieści Macieja Jórdeczki. Kolejna notka będzie o przedmiotach krzemiennych. Opowiedziała mi o nich Urszula Stępień, studentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pani Ula już drugi sezon wspiera w pracach głównego w Tell el-Farcha specjalistę od krzemieni dr. Jacka Kabacińskiego, z poznańskiego oddziału Polskiej Akademii Nauk.

 

 

 

 

 

poniedziałek, 03 maja 2010, joannagrabowska_net

Polecane wpisy