Blog > Komentarze do wpisu
O wszystkim: planach, pączkach i o tym, co się dzieje w Kairze

Ciągle siada internet w Gazali. Kontakt jest utrudniony, ale - mam nadzieję - że się poprawi. Zwłaszcza, że wkrótce zacznie się tam wiele ciekawego dziać. Zapowiedź tego wyraźnie widać w tegorocznych planach. Są wprawdzie okrojone w porównaniu z tym sprzed rewolucji egipskiej, ale...

Początek prac sondażowych na komie wschodnim. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Prof. Krzysztof Ciałowicz tak je nakreślił: - W pierwszej części sezonu będziemy Widok na kom wschodni. Na pierwszym planie mastaba. Fot. Piotr Kołodziejczykpracować głównie na nekropoli, czyli na tellu wschodnim. Po około miesiącu prac Sondażowy wykop na komie wschodnim. Przy nim stoją: prof. Ciałowicz i dr Michał Wasilewski, geolog. Fot. Piotr Kołodziejczykwejdziemy także na kom zachodni i w mniejszym stopniu na centralny. W tym roku chcemy otworzyć wykop sondażowy na południowo-wschodnim krańcu tellu wschodniego. Po to, by sprawdzić czy tam także są groby i jaki jest zasięg tej nekropoli. Jeżeli będą groby, to teoretycznie powinny być starsze niż te, które dotąd odkrywaliśmy. Wygląda na to, że od południowego wschodu to cmentarzysko się rozwija. Mamy nadzieje, że będzie to prawda.

Planujemy też dalsze prace wokół mastaby, bo ciągle nie jesteśmy na poziomie, na którym można by tę eksplorację zakończyć. Będziemy starali się oczyścić rejon dookoła mastaby. Zobaczymy, co tkwi w tych warstwach.

Na komie zachodnim będziemy pracować w obrębie murów wyznaczających świątynię. Priorytetem jest dojście do poziomu rezydencji nagadyjskiej, która jest bezpośrednio pod nią.

To są priorytety, ale będziemy elastyczni. Najbardziej istotna dla nas kwestia, to sondaż na komie wschodnim. Gdyby się okazało, że faktycznie mamy tam do czynienia ze starszymi grobami niż dotąd przez nas odkrywane, mogłyby one pochodzić z początku okupacji nagadyjskiej. Byłyby więc współczesne początkom tej świątyni na komie zachodnim. Jeżeli oczywiście takie odkryjemy, bo takiej gwarancji nie mamy.

Poza tym wczoraj dostałam od Piotra sms-a następującej treści: „Cześć Asia, nie mogę nic wysłać, bo nie ma netu. Ponoć władze wyłączyły... (...) Pzdr."

Zadzwoniłam i trochę sobie porozmawialiśmy. Przede wszystkim o Ahmedzie Szafiku, powołanym w końcu stycznia premierze, który właśnie ustąpił i który był bliskim współpracownikiem i przyjacielem obalonego prezydenta Hosni Mubaraka. Tworzenie nowego rządu Narodowa Rada Wojskowa, sprawująca teraz władzę w Egipcie, powierzyła Essamowi Szarafowi, wykładowcy z Uniwersytetu Kairskiego. Szaraf nie jest nową postacią w Egipcie. W latach 2004-2006 był nawet ministrem transportu, ale potem powrócił na uczelnię.

Ponieważ każdego egiptologa i archeologa interesuje pozycja Zahi Hawassa, głównego dotąd archeomachera w Egipcie, opowiedziałam, że ten rozważa „rezygnację” ze stanowiska ministra zabytków.

Według mnie to takie kokietowanie, bo wiadomo, że skoro odwołany jest premier to i los jego ministrów jest przesądzony. Ale... może nie w Egipcie. W każdym razie dr Hawass przez dwa dni – czwartek i piątek – był bardzo aktywny w dalszym kreowaniu swojego wizerunku: nie tylko głównego i największego egiptologa, ale też jedynego – i bezradnego - obrońcy egipskich starożytności. Na swojej stronie internetowej (zwanej przez niego blogiem, ale która blogiem z pewnością już nie jest) oświadczył, że władze po obaleniu Mubaraka nie zabezpieczają zabytków i te są teraz w wielkim niebezpieczeństwie. Zamieścił nawet listę, według niego pełną, zniszczonych stanowisk, splądrowanych grobów i magazynów, z których złodzieje ukradli zabytki. Chyba przeoczył drobny fakt, że wchodził w skład tych władz.

Co będzie z Zahi Hawassem? - Pewnie jak zwykle spadnie na cztery łapy – roześmiał się jeden z moich znajomych archeologów, kiedy rozmawialiśmy sobie dziś o tym, co dzieje się w Egipcie. Tej ostatniej opinii Piotrowi oczywiście nie przekazałam, bo jej jeszcze nie znałam... Ale pewnie sam wie.

Ale... ciekawsze jest to, co dzieje się w Gazali.

Otóż nasi archeolodzy urządzili sobie tłusty czwartek. - Marek i Halinka (Chłodniccy - jg) usmażyli nam bardzo smaczne pączki z różanym dżemem – opowiadał Piotr. - Poza tym zatrudniliśmy robotników.

Gdzieś zapodziałam podczas dyżuru notatki, które robiłam podczas rozmowy z Piotrem. Nie chciałabym się pomylić w liczbach, ale chyba dobrze je pamiętam. Zatrudnionych jest 35 kobiet i 25 mężczyzn. Zażyczyli sobie zarobki wyższe o 30 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Zdaje sie więc, że dniowka "męska" wynosi 30 funtów egipskich, a "żeńska" - 28.


sobota, 05 marca 2011, joannagrabowska_net

Polecane wpisy