środa, 29 lutego 2012
Ci odlatują, ci jeszcze zostają

Do Kairu zlatuje się coraz więcej naszych archeologów, którzy będą pracować w Tell el-Farcha i w Tell el-Murra. 23 lutego wyleciały tam Kamila Peschel, Magdalena Kazimierczak, Natalia Małecka i Magdalena Sobas (z UJ). Skoro świt 27 lutego dolecieli (bo wyruszyli 26.): prof. Krzysztof Ciałowicz, dr Marek Chłodnicki, dr Mariusz Jucha i Piotr Kołodziejczyk. A jutro wyruszy do nich aż dziesięcioosobowa grupa z Krakowa i jedna osoba z Poznania.

Po Kairze najszybciej chyba można poruszać się taksówką. Oto zdjęcie z taksówki. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Po Kairze najszybciej chyba można poruszać się taksówką. Piotr przy okazji zrobił przez jej okna zdjęcia

Wczoraj kilka minut rozmawiałam z Piotrem Kołodziejczykiem przez telefon. Podróż nudna dosyć i męcząca. Podobnie pierwsze dni w Kairze: spotkania z urzędnikami wszelkiej maści nigdy nie są tak interesujące jak prace wykopaliskowe, więc i pisać nie ma specjalnie o czym.

No tak, armia ciagle na ulicach. Fot. Piotr Kołodziejczyk

No tak, armia ciągle na ulicach

Na szczęście załatwianie około wykopaliskowych formalności idzie chyba sprawnie, bo Piotr o planie na wczoraj napisał: „Udało nam się wszystko pozałatwiać i po dwóch godzinach wrócić w korkach do stacji.” Tyle dobrego, bo, niestety, pogoda raczej nie sprzyja naszej ekipie. Kair jest zimny i wietrzny. „Wszędzie pełno pyłu i piasku nawiewanego od pustyni i niezbyt słoneczne klimaty za oknem” - napisał Piotr. Zatem chyba nie ma czego im zazdrościć. Chociaż... ;)

Na koniec dnia - piaskowa zadymka. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Na koniec dnia - piaskowa zadymka.

W Kairze bardzo mi się podobały nawoływania muezinów na modlitwy. Miałam wrażenie, że nie potrafili zsynchronizować zegarków i każdy nawoływał wiernych w odpowiadającej mu porze. Jeden kończył, drugi dopiero zaczynał, łączył się z nim trzeci i po dłuższej chwili dobijał czwarty. W pobliżu hotelu, w którym nocowałam były cztery minarety. W ciągu dnia to bawiło, bo ich głosy i tak zlewały się z wszechobecnym w tym mieście hałasem. Wieczorem też były przyjemne, wprost czekałam na nie, ale skoro świt...

Pisałam już krótko o planach archeologów (wkrótce napiszę obszerniej, bo porozmawiałam z prof. Ciałowiczem), o tym, co zabierają ze sobą i o studentach, ale nie przedstawiłam jeszcze kadry, czyli archeologów, którzy w tym roku będą uczestniczyć w misji. Pora to nadrobić.

W skład grupy krakowskiej, pracującej i w Tell el-Farcha, i w Tell el-Murra wchodzą:

Renata Abłamowicz, Katarzyna Błaszczyk, Artur Buszek, Marcin Czarnowicz, Joanna Dębowska-Ludwin, Katarzyna Juszczyk-Futkowska, Magdalena Kazimierczak, Anna Kozłowska, Ewa Kucewicz, Michał Kurzyk, Maciej Pawlikowski, Kamila Peschel, Grzegorz Pryc, Karolina Rosińska-Balik, Robert Słaboński, Edyta Słowiczek, Magdalena Sobas, Urszula Stępień, Michał Wasilewski, Elżbieta Wątroba, Małgorzata Żukowska i oczywiście wspomniani już: Piotr Kołodziejczyk, Mariusz Jucha, Krzysztof Ciałowicz.

Zespół poznański to:

Maciej Jórdeczka, Jacek Kabaciński, Lucyna Kubiak-Martens, Anna Longa, Daniel Makowiecki, Agnieszka Mączyńska, Michał Rozwadowski, Halina Żarska-Chłodnicka, Małgorzata Żukowska i „poznański” szef misji Marek Chłodnicki.

Do Gazali, wioski na skraju której jest Tell el-Farcha, ekipa zjedzie w sobotę - 3 marca.

Zdjęcia: Piotr Kołodziejczyk



23:33, joannagrabowska_net , Sezon 2012
Link
sobota, 25 lutego 2012
Czy leci z nami student?

Jak najbardziej. I to nie jeden. Kiedy w środę rozmawiałam z prof. Krzysztofem Ciałowiczem usłyszałam od niego wielką pochwałę obecności studenckiej na wykopaliskach. Nie będę jej tu streszczać. Po prostu przytoczę naszą rozmowę.

Zabieracie sporą grupę studentów...

- Będą nam bardzo pomocni. Zawsze są: przy sporządzaniu dokumentacji, pilnowaniu robotników na wykopach. Dzięki nim będziemy mogli wziąć więcej robotników, bo studenci będą ich nadzorować. Jak ważną rolę odgrywają, odczuliśmy w ubiegłym roku.

To znaczy?

- Odczuliśmy wyraźnie, ile pracy można im powierzyć. Zawsze i tak na nas spoczywa większość obowiązków, ale w pewnych sytuacjach są niezastąpieni. Nie wyobrażam sobie bez nich badania grobu z 80 czy nawet 40 naczyniami, jak to się dosyć często zdarza. Nie bylibyśmy w stanie zadokumentować tego. Odbyłoby się to w każdym razie kosztem innych prac na wykopach. Nawet gdybyśmy 24 godziny pracowali na dobę nie bylibyśmy w stanie fizycznie temu podołać. Czasami na wykopach w kilku miejscach coś się dzieje i człowiek nie jest w stanie się rozdwoić. Studenci są naprawdę ważna częścią ekspedycji.

Ilu studentów zabieracie?

- Ze względów lokalowych staramy się, by zawsze na miejscu było ich 5-6. Łącznie z częścią poznańską będzie ich około 20. Będą się wymieniać co jakiś czas. Nie trzymamy ich wszystkich przez całe dwa miesiące, bo mają w tym czasie swoje zajęcia na uczelniach.

Jak dobieracie ich na wyjazdy?

- Zawsze mniej więcej w czerwcu ogłaszamy zapisy na wyjazd. Zgłasza się ich sporo. Zbieramy opinie wśród kolegów a potem wybieramy tych, którzy w jakiś sposób są już sprawdzeni, choćby na polskich wykopaliskach. Muszą coś potrafić, nie możemy brać ludzi zupełnie świeżych, bo nie mamy kiedy ich uczyć.

Po tych słowach prof. Ciałowicza studenci wybrani do tegorocznej (i poprzednich) misji powinni poczuć się bardzo docenieni.

Studenci będą zasilać w tym roku ekipy pracujące na dwóch stanowiskach: Tell el-Farcha i Tell el-Murra. O tym drugim wkrótce napiszę więcej, bo naprawdę warto, na razie podam nazwiska szczęśliwców, których umiejętności zostały zauważone i docenione przez szefów wykopalisk.

W Tell el-Farcha pracować będą:

Cyprian Chmielewski, Piotr Choła, Małgorzata Kajzer, Roman Kałuziński, Judyta Młynarska, Łukasz Kupczyk, Agnieszka Musiał, Marcin Pietrzyk, Anna Rojek, Adelina Szczerbińska, Maciej Wyżgoł, Barbara Zając (wszyscy z UJ);

Edyta Jatczyszyn i Małgorzata Wojtyczka (obie z toruńskiego UMK);

Anita Jankowiak, Jacek Karmowski, Jakub Stepnik, Marcin Szymanowicz, Magdalena Załuska (wszyscy z poznańskiego UAM).

Studencka ekipa w Tell el-Murra to:

Adriana Drabik, Bartłomiej Grzywniak, Natalia Małecka, Aleksandra Siciak, Adelina Szczerbińska, Tomasz Wicha, Maciej Wyżgoł, Barbara Zając (wszyscy z UJ).

środa, 22 lutego 2012
Marzenie: kawa bez kardamonu

Na dziś obiecałam rozmówkę z Piotrem Kołodziejczykiem. Oto ona:

Co zabieracie ze sobą do Gazali?

Piotr Kołodziejczyk w drodze na kom wschodni. Fot. Robert SłabońskiPiotr: Nasze zakupy żywnościowe w tym roku są zwiększone ze względu na braki w gospodarce egipskiej. Niektóre rzeczy na wsi są mniej dostępne lub po prostu ceny poszły w górę, no i musimy zabrać np. boczek czy konserwy których tam nie ma. Mamy też sporo sprzętu w tym roku, który udało nam się kupić. Są wśród nich nowe urządzenia elektroniczne, mikroskop itd. ale o tym to może w osobnej notce, żeby nie marnować tematu?

Czego za nic nie kupicie na miejscu?

- Kawy bez kardamonu, wieprzowiny, pasztetu, niektórych artykułów papierniczych, odpowiednich baterii do różnych urządzeń.

Artykułów papierniczych?

- Nie ma tam na przykład papieru milimetrowego, odpowiednich
ołówków, których zużywamy sporo, woreczków na zabytki, tzw. strunowych...

Czego się spodziewacie na miejscu?

- Jest pewnie drożej niż w roku ubiegłym, zapewne trzeba będzie podnieść płace robotnikom. Nie wiadomo też, jakie nastroje panują na prowincji w związku z wyborami które się odbyły i odbędą. Trudno też uzyskać informacje na temat pracy urzędów. Zobaczymy na miejscu. Na razie - z pozytywów - dostaliśmy w ambasadzie w Warszawie wizy na trzy miesiące, co w latach poprzednich było niemożliwe.

Co i dlaczego planujecie w wolne dni pokazać studentom w ramach tradycyjnych wycieczek, bo przecież grzechem byłoby nie wykorzystać w tym celu ich pobytu w Egipcie?

- To trudno zaplanować, bo będzie w dużej mierze zależało od sytuacji, jaką zastaniemy po przylocie. Zapewne będzie Tanis, jedna ze starożytnych stolic Egiptu, i nasze bratnie stanowisko w Tell el-Murra. Poza tym święta w Gazali będą raczej bez wyjazdów.

I tyle. Krótko i węzłowato. Ale jeśli macie jakieś własne pytania, to czekam. Zadam je w Waszym imieniu. Piszcie na adres: joanna.grabowska@lodz.agora.pl

A ponieważ ekipa wyjeżdża do Egiptu już za cztery dni, porozmawiałam też z prof. Krzysztofem Ciałowiczem, jednym z szefów misji. Tę rozmowe zrelacjonuję już wkrótce. Będzie to superwprowadzenie w tegoroczny sezon.

Zdjęcie: Robert Słaboński



11:30, joannagrabowska_net , Sezon 2012
Link
niedziela, 19 lutego 2012
Rozpoczyna się kolejna ekspedycja. Jubileuszowa – 15.

Równo za tydzień - 26 lutego - wyrusza do Egiptu na stanowisko Tell el-Farcha krakowsko-poznańska ekipa archeologów.

Niby przygotowania do wyprawy przebiegają jak zwykle, ale jednak trochę inaczej. Przede wszystkim w porównaniu z ubiegłorocznym sezonem - trudnym z powodu egipskiej rewolucji – do Gazali (wioski na skraju której znajduje się stanowisko) pojedzie znacznie większa grupa naukowa. Poza tym w zeszłym roku w pracach nie uczestniczyli studenci - z powodów bezpieczeństwa. Teraz jadą. Będą się wymieniać co trzy tygodnie.

Piotr Kołodziejczyk (za nim dr Marek Chłodnicki)

Dużo bogatsze są też plaProf. Krzysztof Ciałowicz. Fot. Robert Słabońskiny ekspedycji. - Na komie zachodnim planujemy rozebranie wszystkich murów i zejście do kolejnej fazy chronologicznej tego komu pod budowlami kultowymi - napisał mi w mailu Piotr Kołodziejczyk z UJ, który - jak co roku - będzie moim głównym łącznikiem z ekipą w Tell-el-Farcha. - Na komie centralnym - dalsza eksploracja odcinków najmłodszych, których kopanie rozpoczęliśmy w ubiegłym roku. Na komie wschodnim będzie najwięcej roboty i niewiadomych zarazem. Planujemy dalsze prace wokół mastaby, spróbujemy też dojść do wielkiego grobowca, którego narożnik znaleźliśmy pod koniec ubiegłego roku i eksplorować go.

To plany w skrócie. O szczegółach napiszę oddzielnie.

Szefami tegorocznej wyprawy, podobnie jak wszystkich poprzednich 14, są prof. Krzysztof Ciałowicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego i dr Marek Chłodnicki z poznańskiego Muzeum Archeologicznego.

Poza tym dr Mariusz Jucha z UJ będzie kierował pracami na stanowisku Tell el-Murra. To miejsce nieodległe od Gazali (wioska, w której jest główna baza archeoekipy) i Tell el-Farcha. Tell-el-Murra zapowiada się również bardzo ciekawie. Jeśli to będzie tylko możliwe, będę pisać także o pracach na tym stanowisku.

Dr Marek Chłodnicki. Fot. Robert Słaboński

Dr Mariusz Jucha. Fot. Robert Słaboński

Na zdjęciach – na początek - przypominam wszystkich czterech panów, o których tu wspomniałam. Po kolei, od góry, są to: Piotr Kołodziejczyk, prof. Krzysztof Ciałowicz, dr Marek Chłodnicki i dr Mariusz Jucha.

W następnych notkach, takich jeszcze przedwyjazdowych, m.in.: rozmówka z Piotrem o tym, co i dlaczego archeolodzy zabierają ze sobą, czego spodziewają się w Egipcie i co tam będą robić w dni wolne od pracy (czyli... w piątki), szerszy skład ekipy, przypomnienie informacji o Tell el-Farcha i Tell el-Murra.

A potem, od około 2 marca, mam nadzieję na regularne już relacje z wykopalisk. Tylko niech będzie w Gazali prąd, niech działa tam internet, żeby możliwe były rozmowy przez Skype. Ale jeśli nie, to mamy plan awaryjny: informacyjne dziury będziemy łatać sms-ami. Przecież w poprzednich latach już tak sobie z Piotrem radziliśmy.

Zdjęcia: Robert Słaboński

12:31, joannagrabowska_net , Sezon 2012
Link
niedziela, 17 kwietnia 2011
Wracają trochę szybciej niż planowali

Czas zdecydowanie za szybko płynie. Wykopaliska w Tell el-Farcha zakończyły się wcześniej niż to było zaplanowane. Wkrótce ekipa ściągnie do Polski. W każdym razie opuściła już Gazalę. Jest teraz w Kairze. Powód? Prosty. Okazało się, że bilety zostały przebukowane na wcześniejsze terminy, bo zmienił się rozkład lotów.

- Dobrze się nam kopało w tym sezonie, lepiej niż w poprzednich latach - powiedział mi Piotr. - Nasi robotnicy byli bardziej chętni do pracy, bardziej zorganizowani. Widać, że po zmianach w kraju są bardziej optymistyczni.

Cała ekipa jest solidnie zmęczona. - Przede wszystkim pogoda dokuczała - mówił Piotr. - Dopiero od dwóch-trzech dni jest gorąco, a wcześniej niemożliwie wiało, było zimno i padał deszcz.

Poza tym pracowało się cieżko, bo i robotników było mniej niż zwykle, i ekipa z Polski także przecież okrojona. Z tego powodu nie został dokończony sondaż na komie wschodnim. Okazało się, że długo jeszcze trzeba by kopać, aby dojść do calca. Prace będą więc kontynuowane w przyszłym roku. A o tym, co przyniosły w tym sezonie mam nadzieję wkrótce napisać...

 

15:10, joannagrabowska_net
Link
niedziela, 20 marca 2011
Na komie wschodnim sondaż robi się coraz ciekawszy

Trzeci tydzień trwa już krakowsko-poznańska misja w Tell el-Farcha. Trwają prace sondażowe na komie wschodnim.

- Znaleźliśmy trzy ciekawe groby - opowiada Piotr. - Są głęboko. Zeszliśmy na ponad dwa metry i myśleliśmy, że nic już nie będzie, ale na szczęście pomyliliśmy się. Jesteśmy teraz na poziomie nadbudów. I będziemy kopać dalej. Robi się ciekawie.

Początek prac na komie wschodnim. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Początek prac na komie wschodnim

Powoli archeolodzy zabierają się także za kom zachodni. Na razie oczyszczają go z tego, co na nim wyrosło od poprzedniego sezonu.

Prof. Ciałowicz jeszcze przed wyjazdem zapowiadał, że na komie zachodnim archeolodzy będą pracować w obrębie murów wyznaczających świątynię. - Priorytetem jest dojście do poziomu rezydencji nagadyjskiej, która jest bezpośrednio pod światynią.

Piotr zauważył, że mimo kryzysu w Egipcie, mieszkańcy Gazali nie poddają się. Kilku z nich buduje domy na skraju wioski. W pobliżu komu wschodniego i zachodniego. - Nadzorujemy więc także dziury kopane pod fundamenty – mówi Piotr. Nowych domów będzie kilka, a fundamenty kopane są na razie pod dwa z nich.

Poza tym Piotr i geolog Michał Wasilewski szykują się do przeprowadzenia pewnego eksperymentu. Chcą sprawdzić jak miejscowe kamienie poddawane były obróbce przy pomocy ognia. Może wkrótce napiszę o wynikach...

Początek prac na komie wschodnim. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Początek prac na komie wschodnim.

Zdjęcia: Piotr Kołodziejczyk

09:59, joannagrabowska_net , Sezon 2011
Link
sobota, 05 marca 2011
O wszystkim: planach, pączkach i o tym, co się dzieje w Kairze

Ciągle siada internet w Gazali. Kontakt jest utrudniony, ale - mam nadzieję - że się poprawi. Zwłaszcza, że wkrótce zacznie się tam wiele ciekawego dziać. Zapowiedź tego wyraźnie widać w tegorocznych planach. Są wprawdzie okrojone w porównaniu z tym sprzed rewolucji egipskiej, ale...

Początek prac sondażowych na komie wschodnim. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Prof. Krzysztof Ciałowicz tak je nakreślił: - W pierwszej części sezonu będziemy Widok na kom wschodni. Na pierwszym planie mastaba. Fot. Piotr Kołodziejczykpracować głównie na nekropoli, czyli na tellu wschodnim. Po około miesiącu prac Sondażowy wykop na komie wschodnim. Przy nim stoją: prof. Ciałowicz i dr Michał Wasilewski, geolog. Fot. Piotr Kołodziejczykwejdziemy także na kom zachodni i w mniejszym stopniu na centralny. W tym roku chcemy otworzyć wykop sondażowy na południowo-wschodnim krańcu tellu wschodniego. Po to, by sprawdzić czy tam także są groby i jaki jest zasięg tej nekropoli. Jeżeli będą groby, to teoretycznie powinny być starsze niż te, które dotąd odkrywaliśmy. Wygląda na to, że od południowego wschodu to cmentarzysko się rozwija. Mamy nadzieje, że będzie to prawda.

Planujemy też dalsze prace wokół mastaby, bo ciągle nie jesteśmy na poziomie, na którym można by tę eksplorację zakończyć. Będziemy starali się oczyścić rejon dookoła mastaby. Zobaczymy, co tkwi w tych warstwach.

Na komie zachodnim będziemy pracować w obrębie murów wyznaczających świątynię. Priorytetem jest dojście do poziomu rezydencji nagadyjskiej, która jest bezpośrednio pod nią.

To są priorytety, ale będziemy elastyczni. Najbardziej istotna dla nas kwestia, to sondaż na komie wschodnim. Gdyby się okazało, że faktycznie mamy tam do czynienia ze starszymi grobami niż dotąd przez nas odkrywane, mogłyby one pochodzić z początku okupacji nagadyjskiej. Byłyby więc współczesne początkom tej świątyni na komie zachodnim. Jeżeli oczywiście takie odkryjemy, bo takiej gwarancji nie mamy.

Poza tym wczoraj dostałam od Piotra sms-a następującej treści: „Cześć Asia, nie mogę nic wysłać, bo nie ma netu. Ponoć władze wyłączyły... (...) Pzdr."

Zadzwoniłam i trochę sobie porozmawialiśmy. Przede wszystkim o Ahmedzie Szafiku, powołanym w końcu stycznia premierze, który właśnie ustąpił i który był bliskim współpracownikiem i przyjacielem obalonego prezydenta Hosni Mubaraka. Tworzenie nowego rządu Narodowa Rada Wojskowa, sprawująca teraz władzę w Egipcie, powierzyła Essamowi Szarafowi, wykładowcy z Uniwersytetu Kairskiego. Szaraf nie jest nową postacią w Egipcie. W latach 2004-2006 był nawet ministrem transportu, ale potem powrócił na uczelnię.

Ponieważ każdego egiptologa i archeologa interesuje pozycja Zahi Hawassa, głównego dotąd archeomachera w Egipcie, opowiedziałam, że ten rozważa „rezygnację” ze stanowiska ministra zabytków.

Według mnie to takie kokietowanie, bo wiadomo, że skoro odwołany jest premier to i los jego ministrów jest przesądzony. Ale... może nie w Egipcie. W każdym razie dr Hawass przez dwa dni – czwartek i piątek – był bardzo aktywny w dalszym kreowaniu swojego wizerunku: nie tylko głównego i największego egiptologa, ale też jedynego – i bezradnego - obrońcy egipskich starożytności. Na swojej stronie internetowej (zwanej przez niego blogiem, ale która blogiem z pewnością już nie jest) oświadczył, że władze po obaleniu Mubaraka nie zabezpieczają zabytków i te są teraz w wielkim niebezpieczeństwie. Zamieścił nawet listę, według niego pełną, zniszczonych stanowisk, splądrowanych grobów i magazynów, z których złodzieje ukradli zabytki. Chyba przeoczył drobny fakt, że wchodził w skład tych władz.

Co będzie z Zahi Hawassem? - Pewnie jak zwykle spadnie na cztery łapy – roześmiał się jeden z moich znajomych archeologów, kiedy rozmawialiśmy sobie dziś o tym, co dzieje się w Egipcie. Tej ostatniej opinii Piotrowi oczywiście nie przekazałam, bo jej jeszcze nie znałam... Ale pewnie sam wie.

Ale... ciekawsze jest to, co dzieje się w Gazali.

Otóż nasi archeolodzy urządzili sobie tłusty czwartek. - Marek i Halinka (Chłodniccy - jg) usmażyli nam bardzo smaczne pączki z różanym dżemem – opowiadał Piotr. - Poza tym zatrudniliśmy robotników.

Gdzieś zapodziałam podczas dyżuru notatki, które robiłam podczas rozmowy z Piotrem. Nie chciałabym się pomylić w liczbach, ale chyba dobrze je pamiętam. Zatrudnionych jest 35 kobiet i 25 mężczyzn. Zażyczyli sobie zarobki wyższe o 30 proc. w porównaniu do ubiegłego roku. Zdaje sie więc, że dniowka "męska" wynosi 30 funtów egipskich, a "żeńska" - 28.


12:16, joannagrabowska_net , Sezon 2011
Link
czwartek, 03 marca 2011
Polska flaga znów powiewa nad egipską Gazalą

Gazala i stanowisko we mgle. Fot. Piotr KołodziejczykOd wczoraj nasza krakowsko-poznańska archeoekipa jest już w Gazali. Wioska spowita we mgle wygląda niezwykle tajemniczo. Dziś o godz. 7 czasu polskiego (a o 6 miejscowego) wymaszerowała na stanowisko Tell el-Farcha.

- W planach mamy oczyszczanie wykopów i rekrutację robotników - powiedział mi Piotr Kołodziejczyk, archeolog z UJ, który tak jak w poprzednich latach będzie mi pomagał pisać relację z wykopalisk.

Rozmawialiśmy wczoraj o godz. 17.30. W Gazali była 18.30. - Właśnie zjechaliśmy, wszystko wyładowaliśmy z samochodów i wysiadł nam prąd - zameldował Piotr. Dzięki temu mogliśmy dłużej porozmawiać. Dla mnie dobrze, dla archeologów źle, bo pogrążeni w egipskich ciemnościach nie mogli urządzać siGazala i     stanowisko we mgle. Fot. Piotr Kołodziejczykę w gazalskim domu.

Wcześniej zdążyli jednak uroczyście wciągnąć na maszt polską flagę, która przez cały czas prac będzie tam powiewała, i... dostrzec dwa przedmioty luksusu, które zafundował im gospodarz domu. - W kuchni mamy termę. Ze dwie osoby zdążą się umyć w ciepłej wodzie, a w ubikacji, zamiast dziury jest najprawdziwsza muszla klozetowa - cieszył się Piotr i natychmiast zreflektował: - Pewnie będzie chciał za wynajem większe pieniądze...

No cóż, za luksusy wszędzie się płaci, a że luksus luksusowi nierówny, to inna sprawa.

Zapytałam Piotra oczywiście, czy w Egipcie widaGazala i     stanowisko we mgle. Fot. Piotr Kołodziejczykć jeszcze ślady rewolucji. - Niewielkie są. W Kairze gdzieniegdzie jeszcze stoi jakiś wóz wojskowy czy czołg i jest trochę spalonych lub pomazanych farbą portretów obalonego Mubaraka. Ale na prowincji, w Gazali - kompletnie nic. Tylko ceny są wyższe niż rok temu - powiedział Piotr. - Poza tym w ludziach jest jakby więcej optymizmu i radości z przyjazdu cudzoziemców. Egipcjanie zawsze przyjaźnie się do nas odnosili, ale teraz - doświadczeni kilkutygodniowym brakiem turystów - witają obcokrajowców z jeszcze większą radością. W urzędach jest jeszcze trochę chaosu, ale mimo to wyjątkowo szybko udało nam się pozałatwiać wszystkie sprawy i podpisać papiery.

Na tyle szybko, że wczoraj do Gazali zjechały dwa samochody z dziesięciorgiem archeologów, a do Tell el-Murra (tam - podobnie Biznesowe rozmowy z właścicielem (z lewej) domu w Gazali. Fot.  Piotr Kołodziejczykjak w zeszłym roku - równolegle prowadzi prace dr Mariusz Jucha) jeden z sześcioma osobami. Wyjazd poprzedziły rozmowy biznesowe. rof. Ciałowicz przy obiedzie ustalał szczegóły pobytu. Obiad był interesujący. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia.

W Tell el-Farcha są teraz: Krzysztof Ciałowicz i Marek Chłodnicki (szefowie ekspedycji), Halina Chłodnicka, Piotr Kołodziejczyk, Michał KBiznesowe rozmowy prof. Ciałowicza (z prawej) z właścicielem (z  lewej) domu w Gazali. Fot. Piotr Kołodziejczykurzyk, Małgorzata Żukowska, Katarzyna Błaszczyk (szybko wróciła do Egiptu, prawda?), Magdalena Nowak, Robert Słaboński, archeofotograf i Michał Wasilewski, geolog.

W Tell el-Murra pracują: Mariusz Jucha (szef), Grzegorz Pryc (tak jak Kasia Błaszczyk szybko powrócił na ziemię egipską), Marcin Czarnowicz. Elżbieta Wątroba, Artur Buszek i Kamila Peschel.

W następnej notce napiszę dokładnie, co tam na stanowiskach będzie się działo...

A na koniec tej notki dorzucam jeszcze dwie fotki z wyjazdu z Kairu i jedną z dorgi do Gazali.

Wyjazd ekipy z Kairu. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Wyjazd ekipy z Kairu. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Droga do Gazali. Fot. Piotr Kolodziejczyk

Zdjęcia: Piotr Kołodziejczyk

14:33, joannagrabowska_net , Sezon 2011
Link
niedziela, 27 lutego 2011
Zaczynamy. Czyli co jest, a czego nie będzie...

W piątek po południu - tym razem już zgodnie z planem - krakowscy i poznańscy archeolodzy polecieli do Egiptu. Jeśli tylko uda im się podpisać wszelkie umowy, wyruszą do Gazali i rozpoczną prace na stanowisku Tell el-Farcha.

Bardzo się cieszę. Będzie o czym pisać... :)

Marcin Czarnowicz (z lewej) i prof. Krzysztof Ciałowicz podczas długiego oczekiwania na samolot w Pradze. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Marcin Czarnowicz (z lewej) i prof. Krzysztof Ciałowicz podczas długiego oczekiwania na samolot w Pradze. Jak widać Pan Profesor zabrał ze sobą w podróż do Egiptu "Piramidę" Mankela.

Tegoroczna wyprawa ma jednak okrojony program. Nie będzie na razie kontynuacji Złotej Misji, czyli tej, dzięki której dawną świetność odzyskują złote figurki władcy i syna odkryte w osadzie pięć lat temu. Oba zabytki są teraz w stałej ekspozycji Muzeum Egipskiego w Kairze. Władysław Weker, konserwator z Muzeum Archeologicznego w Warszawie, chciał zmienić w nich m.in. drewniane korpusy. Przygotowane zostały przy pomocy komputerów, wytoczone w lipowym drzewie... Niestety, muszą poczekać.

Archeolodzy - dr Mariusz Jucha (pierwszy z lewej), Artur Buszek, Marcin Czarnowicz (w białej koszuli) i prof. Krzysztof Ciałowicz podczas długiego oczekiwania na samolot w Pradze. Fot. Piotr KołodziejczykProf. Krzysztof Ciałowicz powiedział mi przed wyjazdem, że nie będzie również planowanego zaglądania pod mastabę: - Potrzebujemy do tego sporo materiałów, które trzeba by kupić w Egipcie. Teraz byłoby to trudne, a nie ma sensu - także z powodu ich ciężaru - sprowadzać ich z Polski. Chodzi m.in. o stemple do podtrzymania mastaby.

A co nasza ekipa będzie robić w Tell el-Fracha? O tym wkrótce, zaczekajmy na te zgody. Prof. Ciałowicz ma nadzieję, że od 1 marca będzie można rozpocząć prace.

Na zdjęciu: archeolodzy - dr Mariusz Jucha (pierwszy z lewej), Artur Buszek, Marcin Czarnowicz (w białej koszuli) i prof. Krzysztof Ciałowicz - podczas całonocnego oczekiwania na lot z Pragi do Kairu. Samoloty nie mogły przylatywać do Kairu podczas godziny policyjnej.

Zdjęcia: Piotr Kołodziejczyk

20:50, joannagrabowska_net , Sezon 2011
Link
wtorek, 08 lutego 2011
Na razie nic nie idzie po myśli archeologów

Pierwsze dni rewolty. Na Zamalku było spokojnie. Ludzie szli na plac Tahrir

Pierwsze dni rewolty. Na Zamalku było spokojnie. Ludzie szli na plac Tahrir

Wczoraj rozmawiałam z Kasią Błaszczyk, doktorantką z UJ, która miała być na trzymiesięcznym stypendium w Kairze a potem na wykopaliskach w Tell el-Farcha. Powiedziała mi, że do domu w Polsce wróciła już Ula Stępień - w niedzielę. W czwartek  wylecą do Polski czeskimi liniami także pani Kasia i pan Grzegorz Pryc.

Muzeum Ceramiki IslamskiejTo dlatego, że na razie nie mają co robić w Kairze. - Wszystkie instytuty i biblioteki, w których mieliśmy pracować i szukać materiałów do doktoratów są teraz pozamykane. A siedzenie w domu nie ma sensu - powiedziała mi Pani Kasia.

Dodała, że to tkwienie w czterech ścianach mieszkania na Zamalku robi się coraz trudniejsze. - Wychodzimy na krótko, po zakupy, i staramy się wrócić do domu przed 15, bo potem jest już godzina policyjna.

Ta godzina policyjna w wydaniu egipskim to wynalazek diabła. Nie wiadomo do końca, o której się zaczyna. Raz o 16, innym razem o 17 czy 18. Lepiej nie plątać się po ulicy tuż przed jej nadejściem.

Jeśli tylko możliwe będzie rozpoczęcie misji w Tell el-Farcha, doktoranci wrócą do Egiptu. - Na razie nie ma sensu tu siedzieć, pomijając fakt, że samo to poczucie braku swobody staje się coraz bardziej niefajne - dodaje Pani Kasia. Dziś na ulicach jest spokojniej. Protestujący skupili się na placu Tahrir. - Ale trudno wyczuć panującą tu atmosferę. Jednego dnia wszystko wydaje się wracać do normy, sklepy są otwarte, z domów wychodzą ludzie. Następnego - wszystko zamknięte. Ludzie powtarzają tylko niezmiennie od kilku dni, że to jest właśnie ten przełomowy dzień.

Na razie komórki w Kairze jako tako działają, internet też. - Można więc porozmawiać z rodziną czy przyjaciółmi i te wieczory już się tak nie wloką - relacjonuje Pani Kasia. - Wcześniej, kiedy internet nie działał i byłyśmy od wszystkiego, a zwłaszcza od jakichkolwiek informacji, odcięte, można było oszaleć. Rozmawiałyśmy, oglądałyśmy filmy w komputerze, ale ile można? Już nawet generalne porządki zrobiłyśmy, jak przed egzaminem, ale i to nie pomogło.

Życie w Kairze staje się trudne i z innych powodów. Mało, że brakuje niektórych artykułów (szczególnie chleba) i zwykłej swobody, to jeszcze pojawiają się problemy z pieniędzmi. Pani Kasia: - Brakuje ich w bankomatach, słyszałam, że banki wprowadziły nawet limit podczas wymiany walut na funty egipskie. Nie wiem, na ile to prawda, bo nie mieliśmy tego typu kłopotów. W pieniądze zaopatrzyliśmy się na samym początku w obawie, że takie trudności mogą nastąpić.

Pani Kasia w sumie cieszy się z powrotu do kraju. - Także dlatego, że rodziny przeżywają to, że tu jesteśmy. Ale bardzo się ucieszę, gdy trzeba będzie wracać na wykopaliska.

Nad załatwianiem formalności czuwają prof. Ciałowicz w Krakowie i dr Szafrański w Kairze.

To także widok z okna: Hotel Mariott (od lewej), gmach telewizji państwowej i Muzeum Ceramiki Islamskiej

Widok z okna mieszkania na Zamalku: Hotel Marriott (od lewej), gmach telewizji państwowej i Muzeum Ceramiki Islamskiej. Na zdjęciu wyżej: Muzeum Ceramiki Islamskiej

09:01, joannagrabowska_net , Sezon 2011
Link
 
1 , 2 , 3 , 4