środa, 29 lutego 2012
Ci odlatują, ci jeszcze zostają

Do Kairu zlatuje się coraz więcej naszych archeologów, którzy będą pracować w Tell el-Farcha i w Tell el-Murra. 23 lutego wyleciały tam Kamila Peschel, Magdalena Kazimierczak, Natalia Małecka i Magdalena Sobas (z UJ). Skoro świt 27 lutego dolecieli (bo wyruszyli 26.): prof. Krzysztof Ciałowicz, dr Marek Chłodnicki, dr Mariusz Jucha i Piotr Kołodziejczyk. A jutro wyruszy do nich aż dziesięcioosobowa grupa z Krakowa i jedna osoba z Poznania.

Po Kairze najszybciej chyba można poruszać się taksówką. Oto zdjęcie z taksówki. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Po Kairze najszybciej chyba można poruszać się taksówką. Piotr przy okazji zrobił przez jej okna zdjęcia

Wczoraj kilka minut rozmawiałam z Piotrem Kołodziejczykiem przez telefon. Podróż nudna dosyć i męcząca. Podobnie pierwsze dni w Kairze: spotkania z urzędnikami wszelkiej maści nigdy nie są tak interesujące jak prace wykopaliskowe, więc i pisać nie ma specjalnie o czym.

No tak, armia ciagle na ulicach. Fot. Piotr Kołodziejczyk

No tak, armia ciągle na ulicach

Na szczęście załatwianie około wykopaliskowych formalności idzie chyba sprawnie, bo Piotr o planie na wczoraj napisał: „Udało nam się wszystko pozałatwiać i po dwóch godzinach wrócić w korkach do stacji.” Tyle dobrego, bo, niestety, pogoda raczej nie sprzyja naszej ekipie. Kair jest zimny i wietrzny. „Wszędzie pełno pyłu i piasku nawiewanego od pustyni i niezbyt słoneczne klimaty za oknem” - napisał Piotr. Zatem chyba nie ma czego im zazdrościć. Chociaż... ;)

Na koniec dnia - piaskowa zadymka. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Na koniec dnia - piaskowa zadymka.

W Kairze bardzo mi się podobały nawoływania muezinów na modlitwy. Miałam wrażenie, że nie potrafili zsynchronizować zegarków i każdy nawoływał wiernych w odpowiadającej mu porze. Jeden kończył, drugi dopiero zaczynał, łączył się z nim trzeci i po dłuższej chwili dobijał czwarty. W pobliżu hotelu, w którym nocowałam były cztery minarety. W ciągu dnia to bawiło, bo ich głosy i tak zlewały się z wszechobecnym w tym mieście hałasem. Wieczorem też były przyjemne, wprost czekałam na nie, ale skoro świt...

Pisałam już krótko o planach archeologów (wkrótce napiszę obszerniej, bo porozmawiałam z prof. Ciałowiczem), o tym, co zabierają ze sobą i o studentach, ale nie przedstawiłam jeszcze kadry, czyli archeologów, którzy w tym roku będą uczestniczyć w misji. Pora to nadrobić.

W skład grupy krakowskiej, pracującej i w Tell el-Farcha, i w Tell el-Murra wchodzą:

Renata Abłamowicz, Katarzyna Błaszczyk, Artur Buszek, Marcin Czarnowicz, Joanna Dębowska-Ludwin, Katarzyna Juszczyk-Futkowska, Magdalena Kazimierczak, Anna Kozłowska, Ewa Kucewicz, Michał Kurzyk, Maciej Pawlikowski, Kamila Peschel, Grzegorz Pryc, Karolina Rosińska-Balik, Robert Słaboński, Edyta Słowiczek, Magdalena Sobas, Urszula Stępień, Michał Wasilewski, Elżbieta Wątroba, Małgorzata Żukowska i oczywiście wspomniani już: Piotr Kołodziejczyk, Mariusz Jucha, Krzysztof Ciałowicz.

Zespół poznański to:

Maciej Jórdeczka, Jacek Kabaciński, Lucyna Kubiak-Martens, Anna Longa, Daniel Makowiecki, Agnieszka Mączyńska, Michał Rozwadowski, Halina Żarska-Chłodnicka, Małgorzata Żukowska i „poznański” szef misji Marek Chłodnicki.

Do Gazali, wioski na skraju której jest Tell el-Farcha, ekipa zjedzie w sobotę - 3 marca.

Zdjęcia: Piotr Kołodziejczyk



23:33, joannagrabowska_net , Sezon 2012
Link
sobota, 25 lutego 2012
Czy leci z nami student?

Jak najbardziej. I to nie jeden. Kiedy w środę rozmawiałam z prof. Krzysztofem Ciałowiczem usłyszałam od niego wielką pochwałę obecności studenckiej na wykopaliskach. Nie będę jej tu streszczać. Po prostu przytoczę naszą rozmowę.

Zabieracie sporą grupę studentów...

- Będą nam bardzo pomocni. Zawsze są: przy sporządzaniu dokumentacji, pilnowaniu robotników na wykopach. Dzięki nim będziemy mogli wziąć więcej robotników, bo studenci będą ich nadzorować. Jak ważną rolę odgrywają, odczuliśmy w ubiegłym roku.

To znaczy?

- Odczuliśmy wyraźnie, ile pracy można im powierzyć. Zawsze i tak na nas spoczywa większość obowiązków, ale w pewnych sytuacjach są niezastąpieni. Nie wyobrażam sobie bez nich badania grobu z 80 czy nawet 40 naczyniami, jak to się dosyć często zdarza. Nie bylibyśmy w stanie zadokumentować tego. Odbyłoby się to w każdym razie kosztem innych prac na wykopach. Nawet gdybyśmy 24 godziny pracowali na dobę nie bylibyśmy w stanie fizycznie temu podołać. Czasami na wykopach w kilku miejscach coś się dzieje i człowiek nie jest w stanie się rozdwoić. Studenci są naprawdę ważna częścią ekspedycji.

Ilu studentów zabieracie?

- Ze względów lokalowych staramy się, by zawsze na miejscu było ich 5-6. Łącznie z częścią poznańską będzie ich około 20. Będą się wymieniać co jakiś czas. Nie trzymamy ich wszystkich przez całe dwa miesiące, bo mają w tym czasie swoje zajęcia na uczelniach.

Jak dobieracie ich na wyjazdy?

- Zawsze mniej więcej w czerwcu ogłaszamy zapisy na wyjazd. Zgłasza się ich sporo. Zbieramy opinie wśród kolegów a potem wybieramy tych, którzy w jakiś sposób są już sprawdzeni, choćby na polskich wykopaliskach. Muszą coś potrafić, nie możemy brać ludzi zupełnie świeżych, bo nie mamy kiedy ich uczyć.

Po tych słowach prof. Ciałowicza studenci wybrani do tegorocznej (i poprzednich) misji powinni poczuć się bardzo docenieni.

Studenci będą zasilać w tym roku ekipy pracujące na dwóch stanowiskach: Tell el-Farcha i Tell el-Murra. O tym drugim wkrótce napiszę więcej, bo naprawdę warto, na razie podam nazwiska szczęśliwców, których umiejętności zostały zauważone i docenione przez szefów wykopalisk.

W Tell el-Farcha pracować będą:

Cyprian Chmielewski, Piotr Choła, Małgorzata Kajzer, Roman Kałuziński, Judyta Młynarska, Łukasz Kupczyk, Agnieszka Musiał, Marcin Pietrzyk, Anna Rojek, Adelina Szczerbińska, Maciej Wyżgoł, Barbara Zając (wszyscy z UJ);

Edyta Jatczyszyn i Małgorzata Wojtyczka (obie z toruńskiego UMK);

Anita Jankowiak, Jacek Karmowski, Jakub Stepnik, Marcin Szymanowicz, Magdalena Załuska (wszyscy z poznańskiego UAM).

Studencka ekipa w Tell el-Murra to:

Adriana Drabik, Bartłomiej Grzywniak, Natalia Małecka, Aleksandra Siciak, Adelina Szczerbińska, Tomasz Wicha, Maciej Wyżgoł, Barbara Zając (wszyscy z UJ).

środa, 22 lutego 2012
Marzenie: kawa bez kardamonu

Na dziś obiecałam rozmówkę z Piotrem Kołodziejczykiem. Oto ona:

Co zabieracie ze sobą do Gazali?

Piotr Kołodziejczyk w drodze na kom wschodni. Fot. Robert SłabońskiPiotr: Nasze zakupy żywnościowe w tym roku są zwiększone ze względu na braki w gospodarce egipskiej. Niektóre rzeczy na wsi są mniej dostępne lub po prostu ceny poszły w górę, no i musimy zabrać np. boczek czy konserwy których tam nie ma. Mamy też sporo sprzętu w tym roku, który udało nam się kupić. Są wśród nich nowe urządzenia elektroniczne, mikroskop itd. ale o tym to może w osobnej notce, żeby nie marnować tematu?

Czego za nic nie kupicie na miejscu?

- Kawy bez kardamonu, wieprzowiny, pasztetu, niektórych artykułów papierniczych, odpowiednich baterii do różnych urządzeń.

Artykułów papierniczych?

- Nie ma tam na przykład papieru milimetrowego, odpowiednich
ołówków, których zużywamy sporo, woreczków na zabytki, tzw. strunowych...

Czego się spodziewacie na miejscu?

- Jest pewnie drożej niż w roku ubiegłym, zapewne trzeba będzie podnieść płace robotnikom. Nie wiadomo też, jakie nastroje panują na prowincji w związku z wyborami które się odbyły i odbędą. Trudno też uzyskać informacje na temat pracy urzędów. Zobaczymy na miejscu. Na razie - z pozytywów - dostaliśmy w ambasadzie w Warszawie wizy na trzy miesiące, co w latach poprzednich było niemożliwe.

Co i dlaczego planujecie w wolne dni pokazać studentom w ramach tradycyjnych wycieczek, bo przecież grzechem byłoby nie wykorzystać w tym celu ich pobytu w Egipcie?

- To trudno zaplanować, bo będzie w dużej mierze zależało od sytuacji, jaką zastaniemy po przylocie. Zapewne będzie Tanis, jedna ze starożytnych stolic Egiptu, i nasze bratnie stanowisko w Tell el-Murra. Poza tym święta w Gazali będą raczej bez wyjazdów.

I tyle. Krótko i węzłowato. Ale jeśli macie jakieś własne pytania, to czekam. Zadam je w Waszym imieniu. Piszcie na adres: joanna.grabowska@lodz.agora.pl

A ponieważ ekipa wyjeżdża do Egiptu już za cztery dni, porozmawiałam też z prof. Krzysztofem Ciałowiczem, jednym z szefów misji. Tę rozmowe zrelacjonuję już wkrótce. Będzie to superwprowadzenie w tegoroczny sezon.

Zdjęcie: Robert Słaboński



11:30, joannagrabowska_net , Sezon 2012
Link
niedziela, 19 lutego 2012
Rozpoczyna się kolejna ekspedycja. Jubileuszowa – 15.

Równo za tydzień - 26 lutego - wyrusza do Egiptu na stanowisko Tell el-Farcha krakowsko-poznańska ekipa archeologów.

Niby przygotowania do wyprawy przebiegają jak zwykle, ale jednak trochę inaczej. Przede wszystkim w porównaniu z ubiegłorocznym sezonem - trudnym z powodu egipskiej rewolucji – do Gazali (wioski na skraju której znajduje się stanowisko) pojedzie znacznie większa grupa naukowa. Poza tym w zeszłym roku w pracach nie uczestniczyli studenci - z powodów bezpieczeństwa. Teraz jadą. Będą się wymieniać co trzy tygodnie.

Piotr Kołodziejczyk (za nim dr Marek Chłodnicki)

Dużo bogatsze są też plaProf. Krzysztof Ciałowicz. Fot. Robert Słabońskiny ekspedycji. - Na komie zachodnim planujemy rozebranie wszystkich murów i zejście do kolejnej fazy chronologicznej tego komu pod budowlami kultowymi - napisał mi w mailu Piotr Kołodziejczyk z UJ, który - jak co roku - będzie moim głównym łącznikiem z ekipą w Tell-el-Farcha. - Na komie centralnym - dalsza eksploracja odcinków najmłodszych, których kopanie rozpoczęliśmy w ubiegłym roku. Na komie wschodnim będzie najwięcej roboty i niewiadomych zarazem. Planujemy dalsze prace wokół mastaby, spróbujemy też dojść do wielkiego grobowca, którego narożnik znaleźliśmy pod koniec ubiegłego roku i eksplorować go.

To plany w skrócie. O szczegółach napiszę oddzielnie.

Szefami tegorocznej wyprawy, podobnie jak wszystkich poprzednich 14, są prof. Krzysztof Ciałowicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego i dr Marek Chłodnicki z poznańskiego Muzeum Archeologicznego.

Poza tym dr Mariusz Jucha z UJ będzie kierował pracami na stanowisku Tell el-Murra. To miejsce nieodległe od Gazali (wioska, w której jest główna baza archeoekipy) i Tell el-Farcha. Tell-el-Murra zapowiada się również bardzo ciekawie. Jeśli to będzie tylko możliwe, będę pisać także o pracach na tym stanowisku.

Dr Marek Chłodnicki. Fot. Robert Słaboński

Dr Mariusz Jucha. Fot. Robert Słaboński

Na zdjęciach – na początek - przypominam wszystkich czterech panów, o których tu wspomniałam. Po kolei, od góry, są to: Piotr Kołodziejczyk, prof. Krzysztof Ciałowicz, dr Marek Chłodnicki i dr Mariusz Jucha.

W następnych notkach, takich jeszcze przedwyjazdowych, m.in.: rozmówka z Piotrem o tym, co i dlaczego archeolodzy zabierają ze sobą, czego spodziewają się w Egipcie i co tam będą robić w dni wolne od pracy (czyli... w piątki), szerszy skład ekipy, przypomnienie informacji o Tell el-Farcha i Tell el-Murra.

A potem, od około 2 marca, mam nadzieję na regularne już relacje z wykopalisk. Tylko niech będzie w Gazali prąd, niech działa tam internet, żeby możliwe były rozmowy przez Skype. Ale jeśli nie, to mamy plan awaryjny: informacyjne dziury będziemy łatać sms-ami. Przecież w poprzednich latach już tak sobie z Piotrem radziliśmy.

Zdjęcia: Robert Słaboński

12:31, joannagrabowska_net , Sezon 2012
Link