wtorek, 27 kwietnia 2010
Bardzo fajny grób znaleźliśmy

Tak powiedział mi przed chwilą Piotr Kołodziejczyk. - To znaczy, jeśli można tak powiedzieć o grobie - zreflektował się. Myślę, że można. Właściciel grobu usłyszałby uznanie w głosie archeologa. Nie wiem tylko, czy byłby zadowolony, że ruszane są jego kości. A te ogląda antropolog Anna Kozłowska. Na razie nie wiadomo, czy to szczątki kobiety, czy mężczyzny. Faktem jest, że na szyi zawieszony był naszyjnik z fajansu i karneolu. Ale to akurat kwestii płci nie rozstrzyga.

Grób ma numer 114. - Są w nim bardzo fajne rzeczy: naczynia ceramiczne i dwa bardzo ładne kamienne i równie ładna paleta - opowiadał mi Piotr. - Trudno jest do tego wszystkiego się dobrać, bo całość zalana jest gliną.

Archeolodzy bardzo wstępnie datują grób na czasy I dynastii. - Ale dokładnie określi to ceramolog, kiedy wyjmiemy z ziemi naczynia i dokładnie je obejrzy. Poza tym mamy też inny bardzo ciekawy i bardzo rzadki przedmiot. To fragment kościanej oprawy sierpa, naprawdę niespotykane znalezisko. Nie do końca wiemy, jak te krzemienne ostrza były w nim osadzone, ale jest to ewidentnie oprawa: wydrążona w środku, wygładzona z dwóch stron. Nie wiadomo z jakiego zwierza pochodzi kość, z której została zrobiona. W przyszłym roku powie nam to Renia Abłamowicz, która jest już w Polsce.

Co jeszcze słychać w Tell el-Farcha? Nadal odsłaniana jest mastaba. Zdjęcia będą robione najwcześniej jutro. Jak mówi Piotr wschodnia ściana jest już prawie w całości widoczna, ale do jej oczyszczenia jeszcze bardzo daleko. Zdobienia - jeśli są - nie mogły się jeszcze pokazać.

Piotr dodał, że jest jeszcze kilka wykopaliskowych smaczków. O nich jednak muszę porozmawiać z krzemieniarzami, np. z Maciejem Jórdeczką, który opowie mi np. o drapaczu z kwarcytu. W sprawie innych - np. wizyty u Francuzów i ich rewizyty - mam się zgłosić do dr. Marka Chłodnickiego.

Będzie zatem o czym pisać w następnych notkach. Na razie dodam tylko, że w Gazali znowu robi się coraz cieplej.  Archeologów pali słońce i tną komary. - Co gorsza, miejscowi napełniali dziś wodą kanały na polach. Dla nas to oznacza, że komarów będzie jeszcze więcej - narzekał Piotr. I wcale mu się nie dziwię.

Nie mam jeszcze zdjęć pasujących do tej notki, pokażę więc coś, a w zasadzie kogoś innego. A jutro dorzucę to, co z aktualności przyśle mi rano Piotr. Mówi, że o takiej porze dnia internet w Gazali całkiem nieźle działa. Gorzej jest wieczorem. W zasadzie źle, bo wtedy często łączności po prostu nie ma.

Oto kawałek ekipy pracującej w Gazali i na komie wschodnim. Od prawej stoją: Bartek Adamski, Ania Kubica i Karina Nowińska, studenci, Mohammed, inspektor egipski, obok niego robotnik o tym samym imieniu, Taka, szef gafirów, którzy czuwają nad bezpieczenstwem misji i jeden z gafirów. Fot. Robert Słaboński

Oto kawałek ekipy pracującej w Gazali i na komie wschodnim. Od prawej stoją: Bartek Adamski, Ania Kubica i Karina Nowińska, studenci, Mohammed, inspektor egipski, obok niego robotnik o tym samym imieniu, Taka, szef gafirów, którzy czuwają nad bezpieczenstwem misji, i jeden z gafirów.

Zdjecie: Robert Słaboński

poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Wszystkie siły rzucone na kom wschodni

Na cmentarzysku wokół mastaby rozpoczęło się wielkie czyszczenie. To dlatego, że ekipa z Tell el-Farcha przygotowuje się do zdjęć grobowca. Jest imponujący, choć jeszcze nie do końca odsłonięty. Widać to na zdjęciach Piotra Kołodziejczyka i Roberta Słabońskiego, które niedawno dostałam.

Kom Wschodni. Fot. Robert Słaboński

To kom wschodni. Robert Słaboński zrobił je z dachu jednego z pobliskich domów. Zastanawiam się, czego wypatrują ptaki krążące nad pracującymi na cmentarzysku ludźmi. Wygladają dosyć niesamowicie

Pisałam już, że naukowców interesuje zwłaszcza jak wygląda wschodnia fasada mastaby. Może być zdobiona, ale czy jest? Miejmy nadzieję, że tak. Na razie ściana nadal skrywa się pod warstwami mułu. Jej oczyszczanie jest żmudne i z pewnością zabierze jeszcze dużo czasu, a tu sezon wkrótce się kończy. 6 maja archeolodzy zjeżdżają przecież do Polski... Stąd ta konieczność rzucenia wszystkich sił na kom wschodni.

Mam od Piotra trochę zdjęć z prac na cmentarzysku: mastaby, grobu nr 111, czyli tego w którym około pięć tysięcy lat temu została pochowana młoda kobieta, i ludzi, którzy tam pracują. Jest też wyraźniejsza uliczka wiodąca do grobowca i tajemnicze murki po jego wschodniej stronie.

Zdejmowanie nadkładu po stronie południowej mastaby. Fot. Robert Słaboński

Zdejmowanie nadkładu po stronie południowej mastaby. To po tej stronie archeolodzy znaleźli trzy kolejne groby. Jeden z nich skrywa się pod tą żółtą folią, którą widać na dalszym planie.

A tu, to samo miejsce co wyżej, ale „od drugiej strony”. Plantowanie, czyli oczyszczanie powierzchni obserwują prof. Krzysztof Ciałowicz i Piotr Kołodziejczyk (obaj są z prawej strony). Fot. Robert Słaboński

A tu, to samo miejsce co wyżej, ale „od drugiej strony”. Plantowanie, czyli oczyszczanie powierzchni obserwują prof. Krzysztof Ciałowicz i Piotr Kołodziejczyk (obaj są z prawej strony).

Doktor Joanna Dębowska Ludwin (z prawej) i studentka UJ Anna Kubica podczas wstępnej konserwacji naczyń, tkwiących jeszcze w grobie nr 111. Chodzi o to, by naczynia nie rozpadły się podczas wyjmowania ich z ziemi. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Doktor Joanna Dębowska Ludwin (z prawej) i antropolog Anna Kozłowska podczas wstępnej konserwacji naczyń, tkwiących jeszcze w grobie nr 111. Chodzi o to, by naczynia nie rozpadły się podczas wyjmowania ich z ziemi.

Naczynia w datowanym na czasy wczesnodynastyczne grobie młodej kobiety. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Naczynia w datowanym na czasy wczesnodynastyczne grobie młodej kobiety.

Widok na mastabę - od strony zachodniej. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Widok na mastabę - od strony zachodniej. Ubiegłoroczne zdjęcia nie zapowiadały, że będzie to tak potężna konstrukcja.

Antropolog Anna Kozłowska i student UJ Bartosz Adamski wśrd tajemniczych murków, które „wyszły” przy mastabie. Fot. Robert Słaboński

Antropolog Anna Kozłowska i student UJ Bartosz Adamski wśrd tajemniczych murków, które „wyszły” przy mastabie.

Mohammed przy grobie 111. To jeden z najbardziej doświadczonych pracowników z Gazali. Fot. Piotr KołodziejczykAntropolog Anna Kozłowska podczas oczyszczania kości. Fot. Robert Słaboński

Mohammed, jeden z najbardziej doswiadczonych robotników z Gazali przy grobie 111. Obok: Antropolog Anna Kozłowska podczas oczyszczania kości.

Grupa robotników pracujących na komie wschodnim. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Grupa robotników pracujących na komie wschodnim.

Poza tym do Gazali dotarli w sobotę Małgorzata Mrozek-Wysocka i Maciej Jórdeczka z Poznania. Będą opracowywać kamienie. Ich przylot opóźnił się z powodu dymiącego islandzkiego wulkanu. Dobrze trafili: w Tell el-Farcha nie ma już upiornego skwaru, który ostatnio mocno dał się we znaki archeologom.

Zdjęcia: Piotr Kołodziejczyk i Robert Słaboński

16:31, joannagrabowska_net , Na komie wschodnim
Link
poniedziałek, 15 marca 2010
Upał, halfa, grób i skorupki

Wycinanie halfy na stanowisku Tell el-Farcha. Fot. Marek ChłodnickiOd soboty prace wykopaliskowe na komach wschodnim i zachodnim idą pełną parą. To zasługa grupy poznańskiej kierowanej przez dr. Marka Chłodnickiego, która zjechała dla Gazali już na początku marca. Pierwsze jej prace były dosyć nudne, ale niezbędne. Trzeba było wszystko zorganizować w domu, w którym cała ekipa będzie mieszkać przez najbliższe dwa miesiące, i oczywiście - na wykopach. - Porosła je trawa, halfa. Sięgała prawie do kolan. Musieliśmy ją wyciąć i uprzątnąć, żeby można było zabrać się do prac wykopaliskowych - opowiada dr Chłodnicki.

Poznaniacy oczyścili z halfy nie tylko kom wschodni, na którym pracują, ale też zachodni, którym zajmują się archeolodzy z Krakowa. Na cięciu i uprzątaniu halfy (pokazują to dwa pierwsze zdjęcia) upłynęły archeologom i zatrudnionym przez nich egipskim robotnikom pierwsze dni marca.

Wycinanie i wynoszenie halfy na stanowisku Tell el-Farcha. Fot. Marek Chłodnicki- Prawdziwe badania wykopaliskowe mogliśmy rozpocząć na komie wschodnim dopiero niewiele ponad tydzień temu - dodaje dr Chłodnicki. - Chcemy tu złapać jak najdokładniejszy zasięg cmentarzyska z czasów Starego Państwa (2700-2600 p.n.e.), czyli tego najmłodszego, które mamy na stanowisku. Poszerzyliśmy już wykopy o 2,5 ara. Na razie mamy jeden grób, który przesuwa granicę cmentarzyska na północ o kilka metrów. Ale liczymy, że będzie ich więcej.

Dr Chłodnicki określa ten nowy grób jako dosyć „standardowy”: - Należy do młodej kobiety. Jej kości są dobrze zachowane, ale... nie ma w nim wyposażenia. Datujemy go na okres Starego Państwa, czyli na ostatnią fazę osadniczą w Tell el-Farcha, ale stuprocentowej pewności nie mamy. Może być jeszcze młodszy i pochodzić sprzed 4,5 tysiąca lat. W tym roku chcemy pobrać próbki różnych kości do badań radiowęglowych. Mamy już na to zgodę egipskich służb starożytności. Będziemy więc jednoznacznie wiedzieli jak to wszystko datować.

Początek prac na komie wschodnim. Fot. Marek ChłodnickiNa komie wschodnim poznańscy archeolodzy kopią w dwóch miejscach - a zatem i w dwóch fazach osadniczych. Obok warstwy młodszej - tej z czasów Starego Państwa - mają do zbadania warstwę starszą - z początku okresu wczesnodynastycznego, czyli sprzed około 3000 lat p.n.e. - W czwartek znaleźliśmy tam konstrukcje murów solidniejszych, niż w przypadku osady ze Starego Państwa. Ale to dopiero początek, bo dotarliśmy zaledwie do ich korony - dodaje dr Chłodnicki.

Różnica poziomów miedzy tymi dwiema warstwami wynosi 1,5 metra. Cmentarzysko i pozostałości osady z okresu Starego Państwa są wyżej. Dr Chłodnicki zakłada, że groby z tych czasów mogą być jeszcze pół metra niżej. Potem jest warstwa przemieszania - miały, osypiska - a dopiero po nią pojawiają się mury osady wczesnodynastycznej. Być może poszerzy się także zasięg cmentarzyska, które przy niej powstało.

Poza grobem na komie wschodnim archeolodzy odkryli też całą masę ceramiki. - Niestety w 90 procentach są to Michał Rozwadowski opracowuje ceramikę. Fot. Marek Chłodnickipotłuczone formy chlebowe - żałuje dr Chłodnicki i opowiada: - Były stosowane przez cały okres wczesnodynastyczny i Starego Państwa. Trochę zmienia się ich forma, ale wykonywane były na tej samej zasadzie - są grubościenne i wyglądają jak babki. Wewnątrz tych form chlebowych często ryte były różne znaki, które odciskały się na pieczonych w nich chlebach. Wygląda na to, że nierzadko trzeba było te formy stłuc, żeby wydobyć z nich upieczone chleby. Wskazuje na to ta ilość skorup, które po nich pozostały. Formy mają 20-25 cm średnicy i 10-15 wysokości. Wychodziły z nich pewnie chleby wielkości dobrze wypieczonych, okrągłych bochenków chlebów zakopiańskich.

Praca na stanowisku jest trudna. Egipt zaskoczył w tym roku naukowców. - Jak na tę porę roku jest gorąco. Mamy nawet około 30 stopni C. Jak w maju. Nie dość tego, to jeszcze tną komary, choć zwykle pojawiają się miesiąc później. Musieliśmy już porozpinać mForma chlebowa. Ta została wykopana w 2000 roku. Fot. Marek Chłodnickioskitiery nad łóżkami - kończy swoją pierwszą relację dr Chłodnicki.

To nie wszystkie problemy. W Gazali często nie działa internet. Zdarzają się też dni bez prądu. Ostatnio w czwartek nie było go przez kilka godzin w całej wiosce. A na prąd działają np. pompy wodne. Co to oznacza w 30-stopniowym upale łatwo chyba sobie wyobrazić...

 

 

 

15:16, joannagrabowska_net , Na komie wschodnim
Link