niedziela, 18 kwietnia 2010
Zagadka komu W i zatrzymani spece od kamieni

Chmura z pyłami wulkanicznymi, która zablokowała porty lotnicze w Europie, uziemiła w Polsce dwóch ostatnich członków ekspedycji do Tell el-Farcha. Małgorzata Mrozek-Wysocka, geolog, i Majciej Jórdeczka, archeolog, mieli w Gazali opracowywać kamienie. „Nie wiadomo, kiedy się pojawią” napisał mi w mailu dr Marek Chłodnicki.

Jest czym się martwić, bo doniesienia meteo i służb żeglugi powietrznej nie są optymistyczne. Chmura pyłowa przesuwa się na południe Europy. Poza tym podobno wulkan na Islandii rośnie cały czas w siłę... Niektórzy przewidują więc, że blokada lotnisk może potrwać...

Tymczasem w Tell el-Farcha zaczęło się dziać. Może jeszcze nie tyle, ile życzyliby sobie uczestnicy ekspedycji, ale wreszcie prof. Krzysztof Ciałowicz nie będzie musiał się martwić.

Kiedy ostatnio rozmawialiśmy (krótko przed katastrofą prezydenckiego samolotu w Smoleńsku, po której na blogu aż do dziś zapanowała cisza) mówił z żalem: - Zabytków specjalnych nie mamy, poza ceramiką i pojedynczymi paletami. Trochę się rozbestwiliśmy w poprzednich latach i jest smętnie generalnie, ale... takie jest życie. Nie zawsze ma się wszystko od razu, a jak już coś się pojawia, to chce się tego więcej. A tu trzeba apetyty poskromić. Praca jest teraz żmudna, wychodzi nam masa ceramicznych fragmentów, ale nic ekscytującego. Pod tym względem mamy taką kiepską średnią. Generalnie spodziewaliśmy się, że ten sezon będzie tak wyglądać, przynajmniej na komie wschodnim. Obawiam się jednak, że w przyszłym roku może być podobnie. Mamy tylko nadzieję, że w końcu pod tą warstwą przejściową na komie wschodnim, będą wreszcie warstwy najstarsze - dolnoegipskie.

W tej samej rozmowie prof. Ciałowicz zapowiedział, że kończone będą w tym sezonie prace na komie zachodnim. I właśnie wtedy, zaczęło się tam dziać.

11 kwietnia Piotr Kołodziejczyk opowiadał mi: - Oczywiście w ostatnim dniu prac na komie zachodnim sypnęło naczyniami i kośćmi. Część przebadaliśmy, część zabezpieczyliśmy foliami i ziemią. Poczekają na nas do przyszłego roku.

Kilkakrotnie już przypominałam, że na komie zachodnim archeolodzy znaleźli w 2006 roku jeden ze skarbów Tell el-Farcha - depozyt wotywny z kościanymi figurkami. I już wtedy mówili, że mogło to być jakieś miejsce administracyjno-kultowe. Dlaczego kolejna porcja naczyń i kości tak ich zelektryzowała i natchnęła nadzieją?

Prof. Ciałowicz: - Znaleziska pod miejscem kultowym potwierdzają nasze podejrzenia, że od początku działo się tam coś, co wykraczało poza przeciętną codzienność. Albo więc z jakiegoś powodu starożytni mieszkańcy osady już w najwcześniejszych okresach jej istnienia darzyli to miejsce wielką estymą, albo po prostu mieszkał tam ktoś znaczniejszy niż pozostali. W tym pierwszym przypadku nie chcę powiedzieć, że od początku było tam miejsce kultu. Na to dowodów nie mamy. Ale faktem jest, że mamy tam inną ceramikę i inny skład kości zwierzęcych - więcej jest bydlęcych. Z pewnością więc to miejsce miało szczególny charakter. Tylko, jaki?

Prace na komie zachodnim zakończyły się tydzień temu, choć do 6 maja, czyli zakończenia tegorocznej misji w Tell el-Farcha jest jeszcze sporo czasu. Dlaczego?

Przyczyna jest prozaiczna. Kasa. A właściwie jej brak. Poza tym archeologom brakuje ludzi. W Gazali zaczęły się żniwa. Wcześniej niż zwykle. Część gazalskich pracowników wyruszyła do pracy w polu. - Przysyłają nam w zastępstwie jakichś wyrostków, niedoświadczonych, a czasami nawet i tego nie robią. Żniwa zawsze były dla nich najważniejsze, dlatego przyjeżdżaliśmy co roku na wykopaliska przed tym okresem - mówi prof. Ciałowicz.

Poza tym w tym roku w Egipcie znowu wszystko podrożało, a budżet misji generalnie jest taki sam jak w latach poprzednich. W tym roku dniówka wynosi dla jednego robotnika to 15 funtów egipskich dla mężczyzny i 13 dla kobiety. W zeszłym roku było to odpowiednio 13 i 11 funtów. Podrożała też żywność i koszt utrzymania całej misji w Gazali. Nie jest łatwo - archeolodzy muszą oszczędzać.

Na dziś to wszystko. Jutro napiszę o komie wschodnim, pojutrze - o centralnym. Potem o zakończonej Złotej Misji... Trzeba nadrobić ponadtygodniowe zaległości.

A na koniec - zdjęcia. Niestety nie z komu zachodniego, ale z pewnego wydarzenia. Kiedy ponad tydzień temu jednemu z gazalskich pracowników urodziło się dziecko, uczcił to fundując wszystkim lody. W polskich realiach byłoby to dziwactwem, ale przyznam się, że bardziej podoba mi się ten egipski pomysł...

Lodowy toast na wykopie. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Lodowy toast na wykopie. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Lodowy toast na wykopie. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Lodowy toast na wykopie. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Lodowy toast na wykopie. Fot. Piotr Kołodziejczyk

Chwile z lodowym poczęstunkiem zarejestrował na zdjęciach Piotr Kołodziejczyk.

17:52, joannagrabowska_net , Na komie zachodnim
Link